I love...One Direction

Żyj marzeniami, i wierz że się spełnią

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

01.01.2014


Pierwszy dzień nowego roku, radość? Raczej nie, Warszawa zasypana śniegiem, wstałam koło godziny 12, czekałam na ten nowy, może lepszy rok. 10 minut przed nowym rokiem zerwał ze mną chłopak, miał rację, jestem brzydka, gruba i głupia. Niech znajdzie sobie lepszą. Ja idę się napić wódki może coś zostało.
Po godzinie...

Znalazłam całą butelkę, moje plany na dziś, zapalić fajka i pójść spać, nie mam przyjaciół, nikt mnie nie lubi. Trudno, jakoś przeżyje.
Tagi: 01.01.2014
14.07.2014 o godz. 00:01




Oj umiem i mam.
Tagi: ...
09.07.2014 o godz. 21:22




Zbyt mało słów, by wyrazić wszystko.
Tagi: ...
09.07.2014 o godz. 21:20
Przeglądałam właśnie tego bloga jaką ja miałam wenę te dwa lata temu, teraz wychodzą mi jakieś bzdety na nowym blogu.
Więc nikt mi nie udzielił wskazówek co do tego co ma pisać. Sama nie wiem. Spróbuje coś napisać, jeśli ktoś by to czytał to plisss napiszcie :D

To mój drugi blog :D
http://we-are-vampires.bloblo.pl/
1962588_603090623103415_493231664_n.jpg
Tagi: :)
05.07.2014 o godz. 20:33
Pytanie do czytających, jakiego rodzaju ma być blog :D o czym mam pisać:
>Wampiry
>1D (już nie jestem aż taką zapaloną fanką)
>patologiczne życie rodzeństwa

Czekam na wasze odpowiedzi w komentarzach.

Komunikat dla osób którym nie chce się komentować :D
Proszę wpiszcie chociaż 1,2,3. Tak strasznie się podbudowałam tymi dwoma komentarzami
Niebieskie serca.jpg
Tagi: Dziękuję
08.03.2014 o godz. 21:14
Czy jest ktoś zainteresowany do czytania mojego nowego opowiadania? :)
Chłopak z różą.jpg
Tagi: :)
01.03.2014 o godz. 21:04
chciałabym wam poinformować że kończę z tym opowiadaniem nie mam teraz pomysłu jak go konkretnie zakończyć, więc postanowiłam napisać nowe, ponieważ pewna książka którą aktualnie czytam natchnęła mnie twórczo :)
Tagi: :)
02.06.2013 o godz. 11:11
Ja z Louis’em zaczęliśmy tańczyć, zauważyliśmy, że Klaudia z Zayn’em gdzieś zniknęli. Niall nie opuszczał stołu z jedzeniem, Harry był otoczony przez fanki, a Liam siedział na scenie. A Zayn? Zniknął i przy okazji porwał moją przyjaciółkę. Po 10 minutach znaleźliśmy ich siedzieli i gadali.
Impreza świetna kelnerzy krzątali się. Ostatni goście wyszli przed północą oczywiście była to Klaudia.
Pojechałam z Louis’em do domu. Zasnęłam w samochodzie.
Obudziłam się w mojej koszuli nocnej. Pachniało jajecznicą. Weszłam do kuchni, Louis krzątał się po kuchni. Nałożył na talerzyki i posadził mnie na krześle. Zadzwonił mój telefon.
Wyszłam szukać telefonu znalazłam. Moja mama. Zaprasza nas na niedzielny obiad, szumie to już teraz chcę abyśmy przyjechali wszyscy.
Po śniadaniu zadzwoniliśmy do chłopaków, oczywiście powiedzieli, że pojadą, Klaudia też została poinformowana.
Pojechaliśmy, Harry z nami.
-Wiecie dzwoniłem do niej ma na imię Amanda i jest ze Stanów. Chcę urodzić i wiecie, co mi powiedziała, pewnie nie, powiedziała, że nie jest pewna czy to, aby na pewno ja jestem ojcem. –Wyraźnie było widać, że kamień spadł mu z serca.
Więc Harry mógł wykluczyć to że chce od niego wyłącznie kasy, jak wcześniej zakładał.
Byłam ciekawa, jak zareaguje mój tata, ale mogłam się tylko domyślać, albo znów będzie się awanturował.
Dojechaliśmy, mój tata siedział na tarasie, podszedł do mnie i mnie przytulił.
-Przepraszam córeczko – puścił mnie i podszedł do Louis'a – Ciebie też chciałbym przeprosić, należało mi się w mordę – uścisną jego dłoń.- Chodźcie. – Poszliśmy za nim patrząc ze zdziwieniem na siebie.
Weszłam do domu mama mnie przytuliła, oświadczyła, że wybierają się na grzyby czy idziemy, wszyscy krzyknęli, że ta.
Więc pojechaliśmy, tata swoim samochodem pierwszy z mamą moim bratem i Niall’em, gdy wyjeżdżaliśmy przyjechała Klaudia. W pierwszym samochodzie jechał mój tata, mama, brat, Zayn i Klaudia. W naszym ja, Louis, Liam, Niall, i Harry.
Dojechaliśmy nie było daleko.
Chłopaki nie chcieli sami chodzić, bo bali się, że się zgubią. Więc z moim tata poszedł Niall i Liam, z moją mamą Harry i Eric, ze mną Klaudia, Louis, Zayn i mój brat.
Poszliśmy w różne, strony. Zayn z Klaudią ciągle gadali i szli troszkę obok nas, a Louis cały czas wygłupiał się z moim siedmioletnim bratem. Ja nie znosiłam grzybów, lubiła je jeść, ale nie zbierać, w ogóle ich nie widziałam jakby się chowały przede mną.
Louis cały czas bawił się z moim bratem.
Po godzinie moja mama zadzwoniła, że już jadą do domu, więc i ja. Jechaliśmy w tym samych składzie, co i przyjechaliśmy. Wróciliśmy, do domu, ja z mamą zaczęliśmy szykować obiad, chłopaki, jak to chłopaki zaczęli się ganiać.
-Wiesz, co, zastanawiam się, co zamierzasz dalej robić?- Zapytała moja mama krojąc ogórki.
-Co masz na myśli? Co się stało?
-Bo wiesz, że twoja babcia, moja mama jest w szpitalu?
-No właśnie się dowiedziałam, gdzie muszę ja odwiedzić.- Myłam pomidory.
-Wiesz, że ma na siebie dwie działki?
-Tak, mamo do rzeczy, a nie tak gadasz jak byś chciała a nie mogła.
-Wiec jedną chcę przepisać na ciebie.
-Którą?
Jedna działka, na wsi była na kompletnym odludzi był tam dom i stara szopa, nikt tam nie mieszkał od jakiś, bo ja wiem może od 8 lat. Druga była podzielona między moja babcię a jej syna, który nie należy do zgodnych, ludzi.
-Mamy jutro pojechać i masz wszystko obejrzeć, jak nie zechcesz to babcia to sprzeda.
Bez słowa kroiłam pomidory.
Po kolacji moja mama miała pojechać po coś tam do kogoś, my już się zbieraliśmy, jutro mieliśmy wylatywać do USA zaczęłam gadać z Klaudią
-A może ty z nami pojedziesz?
-No wiesz nie wiem nie chcę się wpraszać.
-Oj weź przestań, nie masz, czego się wstydzić. Tym bardziej, że chyba coś iskrzy?- Uśmiechnęłam się do niej i spojrzałam na Zayn’a.
-No…, ale to nie ma nic wspólnego.
-Ma ma i jedziesz.
Mojej mamy nie było dłuższy czas, w końcu zadzwonił telefon do mnie numer prywatny.
Szpital, zrobiło mi się gorąco, usłyszałam, że moja mam miała wypadek i jest nieprzytomna.
Wbiegłam do pokoju gdzie wszyscy siedzieli. Łzy płynęły mi po policzkach, Lou wstał i mnie przytulił wyszeptałam mu na ucho
-Moja mama miała wypadek….
Lou odkręcił się do wszystkich,
-My jedziemy, Izy mama miała wypadek….
Mój tata w stanie nie ważkości alkoholowej nawet nie zwrócił uwagi na to co powiedział Lou.
Wszyscy zebrali się i chcieli jechać, ale mięliśmy jeden samochód.
Pojechałam ja Louis, Klaudia Zayn i Harry.
Do szpitala, w którym była moja mama jechaliśmy godzinę.
Siedziałam z tyłu przytulona do Louis'a co chwilę patrząc czy Harry dobrze jedzie. Dłonie trzęsły mi się ze strachu łzy ciągle płynęły po policzkach, oczy szczypały od powstrzymywanego płaczu. Na zmianę robiło mi się zimno i gorąco…
Dojechaliśmy wybiegłam pierwsza z samochodu i pobiegłam do szpitala, Lou za mną, recepcja krzyczę do kobiety siedzącej tam
-Gdzie jest moja mama?!?!?!?!- Kobieta spojrzała na mnie jak na wariatkę, kucnęłam obok blatu recepcji i zaczęłam już bez powstrzymywania łez płakać. Louis dobiegł do mnie i mnie mocno przytulił. Klaudia zapytała w recepcji o moją mamę.
Recepcjonistka szybko odpowiedziała, że moja mama jest na Sali, do której nie można wchodzić, chciałam się tam jak najszybciej dostać, o ta baba zaczęła mi tu gadać, że nie mogę.
Louis podprowadził mnie do krzesła gdzie usiadłam a on obok mnie, położyłam głowę na jego kolanach, nadal płacząc.
Nie wiem, jakim cudem, ale zasnęłam, obudził mnie jakiś krzyk, to Klaudia, mówiła, co do mnie, lecz nic nie dotarło do mojej świadomości.
24.04.2013 o godz. 20:23

Uwaga panie i panowie powróciłam do gry :) tylko dajcie mi jakiś tydzień na obgarnięcie wszystkiego, no a już nie wspomnę o tych egzaminach. Muszę sobie przeczytać moje wypociny, gdyż z powodu braku neta byłam odcięta od świata. Postaram się w jakiś tydzień to obgarnąć.


Dziękuje za cierpliwość


a tak na marginesie serio wam się podobają te moje dureństwa?
WRACAM DO GRY.jpg
Tagi: :)
15.04.2013 o godz. 23:48
Hej;) To jest mój
drugi blog http://we-are-vampires.bloblo.pl/
zapraszam, myślę że wam się spodoba i skomentujecie i dodacie do obserwowanych, bardzo mi na tym zależy;) odwdzięczę się;)
Zdjęcie-0034.jpg
07.08.2012 o godz. 19:24

Ten rozdział 23 jest nowy początek ten sam ale dalej nie, więc jak ktoś nie czyta z tego względu, to chciałam poinformować.
Tagi: ...
02.08.2012 o godz. 12:34
Jadąc nikt się nie odzywał, Harry był jakiś przybity, Louis kierował, tylko, co raz udawał, że myli mu się i zamiast raczki od zmiany biegów łapał moje kolano. W końcu ciszę przerwał Harry
-Będę miał dziecko…
-Co?- Louis natychmiast przyhamował i odkręcił się do niego.
-Żartujesz?- Odkręciłam się, z bardzo poważną miną, choć strasznie chciało mi się śmiać.
-O to chodzi, że to nie żart. Chciałbym żeby tak było
Oboje z Louis’em odkręciliśmy się do przodu i spojrzeliśmy na siebie. Nie wytrzymałam wybuchnę łam śmiechem.
-Nie przepraszam to nie jest śmieszne. Ale jak to się stało, gdzie, kiedy?
-To ty nie wiesz jak powstają dzieci?- Wychylił się do przodu i zaczął kręcić głupkowato głową. Louis ruszył dalej, nic nie mówiąc tylko wycierał ręką swoje czoło i palcami przeczesywał włosy.
-O boże nie o to mi chodzi, kto by nie wiedział jak powstają dzieci. Chodzi mi bardziej, kiedy to się stało?
-Yyy, ze dwa miesiące temu, pamiętasz tą imprezę?- Zwrócił się do Lou, Louis tylko kiwną głową na tak.- No to wtedy, nie pamiętam dokładnie, ale taka blondyna się koło mnie kręciła, ale dalej nic nie pamiętam.
-A ty nie jesteś w ciąży?- Zapytał patrząc na mnie.
-Do mnie mówisz?- Zdziwiłam się, kiwnął głową i spojrzał na mnie przelotnie, bo przed nami był jakiś wypadek, musiał uważać – Raczej nie, a co chciałbyś?- Uśmiechnęłam się do niego, odwzajemnij mój uśmiech.
-Bardzo- uśmiechnęłam się i przykleiłam do szyby. Nigdy nie chciałam mieć dzieci, a Louis bardzo. To nas właśnie dzieliło, tym się różniliśmy.
-Kotek, co jest - zapytał pasując moje kolano.
-Nic- położyłam swoją dłoń na jego dłoni, nasze dłonie splotły się.
-Na pewno? Ej, co się dzieje chodzi ci o to dziecko? Tak? Nie będziemy się śpieszyć skoro nie chcesz.- Zauważyłam, że posmutniej, chyba chciał przekonać sam siebie, że jednak, jestem w ciąży, a przynajmniej chcę mieć dzieci, dobrze wiedział, że jest inaczej.
Nie wiedziałam, co powiedzieć, tylko się uśmiechnęłam.
-Ale weźmiesz mnie na ojca chrzestnego, co?- Odkręcił się do Harr’ego, staliśmy w korku.
-Nie wiem nie gadałem z nią czy urodzi czy je usunie.
Ruszyliśmy przez jakoś godzinę nikt nic nie mówił, ja gapiłam się bez myślnie w szybę, jakbym jechała tędy pierwszy raz.
-Chłopaki wiedzą?- Zapytał Lou
-Nie tylko wy.
Po 10 minutach dotarliśmy, przynajmniej my, bo taksówka gdzieś się zapodziała. Weszliśmy na salę, dekoracja w końcu była fioletowo-pomarańczowa, kelnerzy krzątali się jeszcze z jedzeniem. Stoły były ustawione na około, tylko przy wejściach nie i tam gdzie był rozstawiony sprzęd. Była 10 rano, wszyscy mieli się zjawić, na 12, więc mięliśmy jeszcze dwie godziny. Eric napisał mi esa, że jedzie do nas. Chwilę poczekaliśmy i w tym samym czasie zjawił się i Eric i reszta chłopaków. Chłopaki postanowili zrobić próbę, Eric wchodząc bardzo mocno mnie ściskał. Zapytałam jak tam mój tata. Louis przyglądał się nam, pomachałam mu. Eric powiedział że nawet dobrze, zaprasza mnie mama z Louis’em na niedziele. Zauważyłam, że Louis i Zayn się kłócą, podeszliśmy do nich z Eric’em.
-O, co ci chodzi?!- Krzyczał Louis
-Jesteś zwykłym dupkiem, nie nawidzę cię!!!
-Ale, o co ci chodzi?
-To ty nie wiesz- zaśmiał się i odkręcił- Może jesteś z nas najstarszy, ale taki głupi. Nie widzisz, że marnujesz jej życie? Świetne przedstawienie dałeś w hotelu, róże tort, szampan. A wcześniej dowiedziałaś się, że to fikcja, po prostu rzygać mi się chcę jak na was patrze.- Zwrócił się do mnie- Jak ty go możesz kochać?- Zeskoczył ze sceny i wyszedł, Louis szybko pobiegł za nim.
Zemdlałam, jakbym śniła.
Widziałam Eric’a tańczącego na ulicy a z boku Louis’a, który wyciągał do mnie rękę, chciałam zostać, popatrzeć, Louis oddalił się, nie zrobiło to mi żadnej różnicy, po chwili zauważyłam, że rozpędzony samochód wjechał na Eric’a nie zdążyłam krzyknął. Samochód uderzył go. Upadłam na kolana, łzy płynęły mi strumieniami.
Obudziłam się Eric trzymał mnie na rękach.
-O rany ty żyjesz- powiedziałam do niego, zrobił zdziwioną minę.
-A, czemu miałbym nie żyć?
-No ten samochód…
-Jaki samochód?- Posadził mnie na krześle. Od razu się zerwałam i go przytuliłam.
-Ważne jesteś- ścisnęłam go mocno
-Nie dawno mnie wyganiałaś żebym się wynosił. Co jest?- Zapytał odchylając głowę, aby spojrzeć mi w oczy.
-Chyba stęskniłam się za tobą. Miałam proroczy sen- uśmiechnęłam się – A gdzie Louis z Zayn’em?
-Nic siedzą na zewnątrz z krwawiącymi nosami i nic więcej.
-Ha ha- zaczęłam się głośno śmiać i tańczyć do piosenki, która właśnie leciała. –Chodź- powiedziałam do Eric’a.
-Czy ty się dobrze czujesz? –Zapytał podchodząc do mnie.
-Jak nigdy- zaczęłam śpiewać kawałek piosenki. Spojrzałam Eric’owi prosto w oczy- „Nie boje się mówić, że kocham cie”
-Szkoda że już się skończyła.
-Ale my nie przestajemy tańczyć. Opowiem, co mi się teraz „niby” przyśniło.
-Podobno proroczy sen
Opowiedziałam mu całość wszystko ze szczegółami.
-Płakałaś?
-No tak… za Toba, że zginąłeś.
-Co teraz czujesz?
-O, co teraz czuje- powtórzyłam dla upewnienia, kiwaliśmy się na boki- Mętlik pustkę, tęsknotę, rozpacz, radość. Sama nie wiem.
-Jak ci z nim jest?- Zapytał, zatrzymując się i patrząc na mnie.
-Teraz dobrze, trochę się na początku nie układało.
-A ze mną?
-Były dobre i złe chwile. Dobre zaczynają zanikać, a złe pamiętam jakby wydarzyły się wczoraj.
-Wiem, głupi byłem, zawiodłem się na niej, a ty na mnie. Nadal cię kocham jak chcesz pogadać, to dzwoń, lub coś. Zawsze będę. Przyjaźń musi mi wystarczeń.


Czy my wiemy wszystko? Chyba nie. Obecny chłopak Isabel(18), Louis Tomlinson(20) jest teraz z nią, ale przyjechał również jej były Eric Saade(21). Który jak wiemy bardzo ją zranił odchodząc do byłej, gdy tylko się dowiedział się, że jest w ciąży prawdopodobnie z nim? Okazało się jednak, że to nie jego dziecko. Isabel długo nie mogła dość po tym, co się stało, lecz później wyjechała do USA a potem do UK, gdzie poznała Louis’a znanego z zespołu One Direction. Czy to jest jakiś tajemniczy trójkąt? Możemy się tylko domyślać. Jednak zawsze Isabel jest widziana z Louis’em. Nie dawno dowiedziała się ich była Louis’a. Nie wiemy jak to się skończyło, ale para nadal jest razem. Życzymy im wszystkiego dobrego.


Boże powinnam pójść do Louis’a i zapytać czy nic mu nie jest, dlaczego nie poszłam? Tylko siedzę tu i gadam z Eric’em. Zawsze mogłam z nim o wszystkim pogadać. A ten sen? Może to jakieś proroctwo, moja dusza. Z wynika, że nie kocham Louis’a? Sama siebie oszukuje, ale jak mu to powiedzieć? A może jednak być z nim, chociaż spróbować? A co z Eric’em przecież będę go widziała, przez całe 2 miesiące. Jeżeli się cos wydarzy?
-Ej, co jest? – Zapytał Eric kładąc rękę na moim ramieniu.
-Nie nic zamyśliłam się.
-Powiesz Louis’owi o tym śnie?
-Nie, przecież to tylko sen.
-Ale zastanawiasz się nad nim. Zostawię cię sama.- Pocałował mnie w czoło.
-Dzięki.
Wyszedł.
Zostałam sama i co ja mam teraz zrobić? Może rozstanę się z Louis’em i przez pewien czas będę sama. Nie wiem, co robić to już drugi raz, po prostu nie wiem, co robić.
-Co mam robić- zaczęłam krzyczeć na Sali.- Cisza nikt mi nic nie podpowie? Bez łaski sama jakoś sobie poradzę.
Nie było nikogo, żywej duszy. Wyszłam na zewnątrz. Louis siedział na jednym końcu ławki a Zayn na drugim końcu. Louis wstał, miał podbite lewe oko i krew spływała mu z nosa, chociaż nie, bo już przestała, trzymał tylko chusteczkę, całą zakrwawiona. Zayn miał rozwalona wargę i nos, również trzymał zakrwawioną chusteczkę.
-Nic ci nie jest? –Zapytałam Louis’a obejmując jego twarz.
-Nie.
-To dobrze.
-Zaczęli przychodzić goście, dziewczyny, które rozpoznały chłopaków zaczęły piszczeć. Louis zrobił straszną minę, nie nawiedził jak dziewczyny piszczały. Zaczęłam się z niego śmiać. Cofając się, aby mogły podejść wpadłam na Eric’a który stał za mną.
-Przepraszam.- Powiedziałam
-Nie to ja przepraszam, nie powinienem tu stać. Chodźmy do środka
-Dobra- krzyknęłam do Louis’a- My idziemy do środka- skinął tylko głową.
Weszłam za mną Eric. Osoby, które przyszły zajęły już miejsca. Przez okno zauważyłam moja najlepszą przyjaciółkę, Klaudię, bardzo dawno się nie widziałyśmy, cudownie, że przyszła. Zaczekałam aż wejdzie.
-Klaudia?
-Iza?
-Nie wierzę. Boże przyjechałaś. Gdzieś ty była?
-Wszędzie, poszłam w twoje ślady.
Eric przyglądał się nam, ja z Klaudią poszłyśmy gdzieś porozmawiać w zaciszu. Rozmawiałyśmy dobra godzinę. Wszyscy zaczęli nasz szukać. Zayn miał zaraz po zakończeniu „niby” koncertu miał wyjechać. Lecz się wstrzymał. Przedstawiłam Klaudię chłopakom. Gdy Klaudia podawała rękę Zayn’owi, on przytrzymał ją dłużej.
31.07.2012 o godz. 18:36
Chyba dam sobie spokój z tym pisaniem ten ostatni co dodałam to taki głupi. Ale nie o tym.
Nie opłaca już mi się pisać, jestem tylko ciekawa ile teraz będzie komentarzy, staram się pisać długie i na temat. Jakby było więcej komentarzy to by było lepiej;)
1307990899_by_PnDevolution_500.jpg
28.07.2012 o godz. 20:19
Obudziłam się w ramionach Louis’a. Nie miałam na sobie nic, on też. Wtuliłam się w jego tors i próbowałam zasnąć, lecz nie mogłam. Znalazłam na podłodze obok łóżka mój szlafrok, założyłam go i poszłam zrobić jakieś śniadanie. Zrobiłam kanapki z dżemem, a ser żółty pokroiłam na plazderki i położyłam na talerzu. Louis wszedł do kuchni.
-O śniadanko, świetnie, bardzo dziękuje-pocałował mnie w policzek
-Nie powinniśmy tego robić
-Dlaczego?
-Bo… nie jesteśmy razem.
-To tylko nasza sprawa a poza tym i tak o tym nikt nie wie- sięgnął po druga kanapkę
-Dobrze, że chociaż szlafrok włożyłeś- uśmiechnęłam się
-Jak chcesz mogę zdjąć.
-Nie!!!
Poszłam do łazienki ubrałam się w niebieską zwiewną sukienkę którą kupiłam przed wczoraj, wygrzebałam z szafy moje ulubione buty. Po 15 minutach byłam gotowa, na moją imprezę, która dobrze nie może wypaść po tym, co mnie spotkało. Zawsze myślałam, że nie dam rady żyć bez miłości, że jest czymś wyjątkowym, lecz ona tylko rani, bynajmniej mnie nie wiem jak innych. Ale czy bez miłości da się żyć, czy warto dla niej przypłacić życiem? Ale odpowiadam sobie sama, bo kto mi odpowie. Miłość nie jest wyjątkowa, lecz osoba, którą darzysz miłością, jest wyjątkowa. Teraz chcę mi się płakać, wszystko dobrze z pozorów, lecz w środku mam mętlik, nie wiem, co robić. A kto nie zaznał miłości? A osoby duchowne, które podobno żyją w celibacie? Ktoś, kto chce być kochanym, nie wytrwa będzie szukał aż kiedyś znajdzie, może…
Wyszłam z łazienki, już ubrana, Louis stanął jak wryty.
-Teraz ty się ubieraj- uśmiechnęłam się do niego. Rzuciłam w jego stronę tymi ubraniami i poszłam napić się kawy.
Louis poszedł się przebrać, ja trzymałam w ręku kubek kawy i szukałam kluczyków od samochodu. Zadzwonił telefon. To Eric pewnie zapytać czy się zgadzam na jego kontrakt. Odpowiedziałam, że tak. Ucieszył się i nie spodziewanie zakończył rozmowę.
Louis wyszedł z łazienki, wyglądał zajebiście. Do twarzy mu w bieli. Patrzyłam do niego z cwaniackim uśmiechem.
-Mam na coś chęć.-Podeszłam do niego.
-Na, co masz chęć- zapytał z nadzieją.
-Na ciastko z bita śmietaną-wyszeptałam mu do ucha.
-Nie za wiele wymagasz?
-Możliwe- uśmiechnęłam się.
-No to jedziemy na- mówił po cichu a potem się wydarł- ciacho!!!
Wyszliśmy z mieszkania. Przeszliśmy przez dwie ulice ciągnące się wzdłuż mojego ulicy, na której mieszkam w bloku.
Usiedliśmy na zewnątrz pod parasolami.
Dałam sobie spokój z zamartwianiem się, co będzie, liczy się to co jest. Nie chcę myśleć o przeszłości, zbyt dużo ludzi skrzywdziłam, ale myślę, że dam radę i zdołam im to wynagrodzić. Nie wszystko jest takie łatwe, jakie wydawałoby się. Raniąc osoby nie myślałam, że w przyszłości do nich zatęsknie. Gdy wyjeżdżałam zawsze brakowało mi przyjaciół. Przed moją karierą zwiedziłam kilka miejsc na świecie, i zawsze chciałam tam wrócić. Poznałam mnóstwo ludzi, których nie znałam i nie rozumiałam, mimo to było świetnie. Oni nie znając mnie dali mi dach nad głową i jedzenie. Poznałam kilka języków, nigdy nie myślałam że w Meksyku jest tak fajnie. Chyba najlepiej się czułam jak byłam w kroju, który mnie nie rozumie, ani ja jego języka. Po jakiś półrocznych wycieczkach, pojechałam do San Francisco i most
Golden Gate Bridge mam mieszkanie. Do domu nie lubiłam wracać, w San Francisco, pracowałam w klubie, gdzie najpierw, jako kelnerka, a potem, jako „Śpiewaczka do kotleta”. Tak to się tam nazywało, świetna posada, ludzie sobie jedli, a ja stałam na mini scenie i zdzierałam gardło. A wszystko zaczęło się jak przebierałam się w przebieralni zaczęłam sobie śpiewać jakoś piosenkę, myślałam, że nikogo nie ma, ale szef wrócił się po klucze. Potem stwierdził, że musi częściej zapominać kluczy. Długo tam nie popracowałam, bo do kluby przyszedł „Łowca talentów” i zaproponował mi żebym przyszła na drugi dzień do jego studia i zaprezentowała się. Na drugi dzień wzięłam wolne w pracy i poszłam. Okazało się, że jest z Wielkiej Brytanii, a to studio to kolegi. Ja też mu powiedziałam, że jestem z Europy. Był wysoki, miał niebieskie oczy blond włosy przystrzyżone, i szerokie ramiona, tylko tyle zapamiętałam. Pewnie jesteście ciekawi, co z moją szkołą skoro, nie było mnie w Polsce. Skończyłam gimnazjum, potem pierwszy rok liceum i w wakacje wyjechałam i mnie już nie widzieli przez jakieś 9 miesięcy. Potem wyjechałam do Wielkiej Brytanii, aby nagrać płytę no i poznałam Louis’a resztę znacie. Teraz od nowego roku powinnam pójść do liceum na 3 rok, ale nie wiem czy mi się to uda. Moja mama załatwiła mi, że mój życzliwy nauczyciel od informatyki wysyłał mi na moja pocztę e-mail lekcje. Bardzo mu za to dziękowałam i jakimś cudem mnie przepuścili. Teraz muszę się wziąć za naukę. Wakacje się dopiero rozpoczęły, więc nie ma paniki.
Teraz siedząc z Louis’em pod parasolem w słoneczny sobotni ranek, nawet nie chcę się zastanawiać, co by było gdyby. Louis mówił coś do kelnerki, ja siedziałam i patrzyłam na niego, gdy odwrócił się do mnie uśmiechnęłam się i kiwnęłam głową. Kelnerka odeszła.
-Halo Ziemia- Lou zaczął mi machać ręką przed moja twarzą
-Już jestem- złapałam jego rękę siedział obok mnie. Kelnerka przyniosła nasze ciastka, moje było czekoladowe z pomarańczową polewą, a na wierzchu była lukrowa różyczka, Lou miał niebieską polewę. Jedząc rozglądałam się, telefon Louis’a zadzwonił. Nie, kto inny jak Harry dzwonił gdzie jesteśmy, Lou podał mu adres. Po jakiś 15 minutach zajechała taksówka, wysiadł z niej Harry w białej koszuli rozpiętej przy szyi i czarnym rurkach i białych trampkach, jego włosy potargał wiatr, uśmiechną się czarująco, za nim wyszedł Liam, w koszuli w kratę dżinsach i trampkach, Zayn ubrany w białą koszulkę i kremowe spodnie z kroczem w kolanach, no i na końcu Niall, który siedział z przodu, ubrany w czerwoną koszulkę i kremowe spodnie oczywiście z kroczem w kolanach. My siedzieliśmy dalej jedliśmy nasze ciastka, Harry zabrał Louis’owi ciastko.
-Ej to moje ciastko- zaczął krzyczeć, przez co ludzie zaczęli się gapić, kilka nastolatek przybiegło do nich po autograf. Zebrały od wszystkich autografy i porobiły zdjęcia, Harr’ego uściskały. Louis podszedł do mnie, ja nadal siedziałam i jadłam.
-Podzieliss ssię se mną- mówiąc to seplenił, aby dodać swoim słowom nutkę rozczulającą. Zaczełam się trochę śmiać bo powiedział to jak wybitny aktor.
-Chyba się podziele- podałam mu ciastko
-Jedziemy już- zaczął krzyczeć Zayn
-Tak- odpowiedziałam szybko.
Ja z Lou siedliśmy do mojego samochodu, wpakował się jeszcze Harry. Reszta pojechała taksówką.
28.07.2012 o godz. 20:04

WAŻNE



Jak ktoś wysyłał do mnie zaproszenie to proszę o ponowienie ich. Coś mi wcześniej nie działało. I nie akceptowałam, ale już jest dobrze, akceptuje wszystkie;)
Tagi: WAŻNE
21.07.2012 o godz. 19:46
Obudziłam się nad ranem, w ubraniu, Louis spał obok mnie, poszłam do łazienki napić się wody. Lodówka była pusta, więc musiałam się zadowolić kranówką, nad umywalką wisi lustro podnosząc głowę ujrzałam w nim Louis’a który mi się przyglądał. Bez słowa wyszłam gasząc światło. Louis stał chwile w ciemnościach. Ja poszłam do garderoby żeby w coś się ubrać, lecz nie zdążyłam, musiałam wszystko zwymiotować, wino i alkohol to nie był dobry pomysł. Biegłam potrącając Louis’a który właśnie wchodził do garderoby. Siedziałam w łazience chyba z pół godziny w końcu usnęłam na dywaniku, lecz szybko się obudziłam, bo ktoś walił w drzwi.
-Iza, nic ci się nie stało, co ty tam robisz???!!! Otwórz drzwi- ledwo co widziałam drzwi. Znów musiałam włożyć głowę do sedesu, masakra. Jedno co mi przyszło do głowy że Louis się martwi stojąc pod drzwiami.
-Jestem wszystko ze m dobrze oprócz wymiotów.
Chyba to już koniec, opłukałam buzię wodą i postanowiłam się wykąpać. Po pół godzinnej kąpieli, wyszłam, Louis ucieszył się na mój widok. Od razu mnie przytulił.
-Rany myślałem że coś sobie zrobiłaś-uśmiechną się słodko, ja również.
-He He nie zrobię sobie nic skąd te podejrzenia?
Ktoś zadzwonił do drzwi, podeszłam w szlafroku, aby otworzyć stała tam Ela z zakupami.
-O rany dziękuje!
-Należy się 33,30, ale już 30 groszy ci daruje.- uśmiechnęła się i mnie przytuliła-O widzę że nie jesteś sama-odwróciłam się a tam paradował sobie Louis bez koszuli, roześmiałam się
-A to jest Louis, poczekaj pójdę po portfel.
Poszłam po salony gdzie leżała moja torebka, wyjęłam telefon i portfel, telefon dałam Louis’owi, ponieważ było tam 25 nieodebranych połączeń, trochę od mamy a najwięcej od Harre’ego.
-Już mam proszę co do grosza- zmierzyła mnie wzrokiem
-Może byś mnie odwiedziła?
-Tak ale nie dziś jadę na wieś, a jak tam swój synek?
-Dobrze, nie choruje na szczęście. Dobra ja lecę. Pa
-No pa, dziękuje za zakupy- uśmiechnęłam się i zamknęłam drzwi.
Ubrałam się w fioletową bluzkę z krótkim rękawem i czarne rurki. Louis założył bluzkę z krótkim rękawem w biało-czarne paski i niebieski rurki.
Wyszliśmy, po drodze zaszliśmy na jakieś śniadanie, było koło ósmej, Louis wcześniej dzwonił do chłopaków i mieliśmy się spotkać właśnie tam. Gdy czekaliśmy zaczęłam się rozglądać, siedzieliśmy przed kawiarnią więc ułatwiło mi to. Zobaczyłam cudowną zwiewnąsukienkę, akurat na lato, nie miałam czasu sobie nic kupić przez ten czas. Powiedziałam Louis’owi że idę tam na drugą stronę i że jak chłopaki przyjdą to żeby dzwonił. Gdy weszłam do sklepu ujrzałam jeszcze jedną sukienkę, również kupiłam. Zobaczyłam też cudowne buty, a co mi tam przymierzyłam znalazłam swój rozmiar i kupiłam.
Zielona na dzisiaj a niebieska na juto-pomyślałam.
Louis nadal siedział sam.
-Chyba się spóźniają- stwierdziłam.
-No raczej tak, zadzwonię.- Louis odszedł kawałek.
-I co?
-Już jadą, a raczej biegną, jest korek i nie mają jak dojechać, kierowca taksówki napisał im na kartce jak tu dotrzeć.
-Już jesteśmy!- usłyszałam krzyk, Harry stanął obok mnie nie mogąc złapać powietrza od razu porwał moją wodę. Danielle usiadła obok mnie i oświadczyła iż ona jedzie teraz na lotnisko, bo jutro musi zatańczyć za koleżankę która skręciła kostkę. Zasmuciła mnie ta wiadomość, właśnie Liam zamawiał jej taksówkę. Pożegnałam się z nią. Chłopaki gadali gdzieś na uboczu, Liam jeszcze podszedł do Danielle i ją pocałował. My w szóstkę nie zmieścimy się do jednej taksówki. Więc pojechaliśmy dwiema. Ja Louis i Harry jedną Liam, Zayn i Niall drugą.
Zwariowany Harry chciał wyrzucić mój telefon przez okno a ja jego przez drugie, pośrednikiem był Louis który zarekwirował oba telefon i nie chciał oddać. Więc użyłam uroku osobistego aby odzyskać telefon. Więc pocałowałam Louis’a bardzo namiętnie, i oddał mi telefon. Byłam ciekawa co zrobi Harry, a on usiadł Louis’owi na kolanach zaczął go całować, gdy tylko dotknął ust Louis’a, zepchnęłam Harr’ego z kolan Louis’a który uderzył się lekko w głowę. Louis zaczął się śmiać, a ja udając obrażoną odsunęłam się od Louis’a który siedział w środku. Patrzyłam w okno. Louis oddał Harr’emu telefon i zaczął przysuwać się do mnie, ja zasłoniłam sobie twarz ręką, aby nie widział jak się śmieje.
-No kochanie, nie gniewaj się, misiu- zaczął lekko palcami suwać po moim kolanie- Misiu obiecuje że Harry w łeb dostanie.-wyszeptał mi do ucha Aby Harry nie słyszał o swojej egzekucji.
W końcu nie wytrzymałam, zaczęłam się śmiać. Louis uśmiechną się że jednak nie gniewam się na niego. Louis pocałował mnie. Wyjęłam z torebki ciastka w czekoladzie, Harry od razu się zainteresował.
-Daj i mi-zaczął jęczeć. Udawałam że go nie słyszę.-No proszę, przepraszam za tamto.
Zaczęłam się z Louis’em śmiać.
-Masz więcej tak nie robić-zagroziłam z poważną miną. Kiwną głową na tak. Podałam mu opakowanie, wziął całą garść.
Dojechaliśmy do domu moich rodziców. Druga taksówka, pojechała od razu na plac szkolny.
Weszłam do domu na szczęście nikogo nie było. Przebrałam się w sukienkę zieloną którą kupiłam kilka godzin wcześniej i do tego te sandałki. Gdy ja się ubierałam Louis pakował swoje rzeczy i trochę moich. Harry gdzieś łaził. Wyszłam z łazienki, spakowałam się wzięłam laptopa i wyszliśmy, stanęłam chwile na tarasie i zastanawiałam się czy wszystko wzięłam, okazało się że tak. Wsiedliśmy do mojego samochodu. Louis kierował ja siedziałam obok a Harry na tyle.
Weszłam na neta i poszukałam informacji na temat mojej premiery, nie trwało to długo. Nagłówek:
NIE MA TO JAK RODZINKA.

…12 lipca będąc na premierze pierwszej płyty Isabel, dowiedzieliśmy się wielu rzeczy, między innymi, że jest ona morderczynią…

…Ojciec piosenkarki zarzucał jej że powinna trafić do więzienia, niestety nikt nie jest w stanie odpowiedzieć nam na pytania: Dlaczego?. Zaliczamy tą premierę do nie udanych, wręcz beznadziejnych!



Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach. Louis to zauważył.
-Co się stało?
-Tu pisze sam przeczytasz później.
Dotarliśmy do mojej szkoły, podałam laptopa Louis’owi. Harry wychylił się na przód aby przeczytać. Louis trzasną laptopem, aż Harry podskoczył.
-Nie martw się tym, to tylko jakiś tani portal który jest żałosny. Otrzyj łzy i żyj jakby nic się nie stało, nie pierwszy raz jak cię obgadają, ja już się przyzwyczaiłem.
Sprawił że się uśmiechnęłam otarłam łzy i wyszłam z samochodu. Poszliśmy we trójkę na salę Zayn, Liam i Nial już tam byli robili „niby” próbę. Zgodzili się zaśpiewać „What Makes You Beautiful” i ‘One Thing’.
Ja zaczęłam ganiać dekoratorów, dekoracje miały być fioletowo-pomarańczowe a były zielono-różowe.
Dobrze że założyłam buty na płaskim obcasie- pomyślałam.
Zauważyłam że przyszła jakaś dziewczyna z walizką widziałam ją od tyłu gdy się odkręciłam zobaczyłam Eleanor. Serce zaczęło mi bić mocniej co ona tu robie. Zauważyła mnie.
O rany idzie tu- pomyślałam
-No witam pannę odbi-jalską. Ukradłaś mi faceta, myślisz że ci daruje. Odszukałam cię i jestem. Myślisz że jesteś lepsza. Mylisz się.
-Louis nie jest rzeczą którą mogłam ci ukraść. On ma uczucia.-w tym momencie przyszedł Louis, stanął za mną
-O Louis witaj kochanie. –Louis nic nie odpowiedział.
-On nie jest już z tobą!- krzyknęłam
-A właśnie że jest- Louis stał i się patrzył
-Może niech Louis zadecyduje-spojrzałam z nadzieją na niego, byłam pewna że mnie kocha, i dlatego tak powiedziałam.
-Yyy, no. Dacie mi parę dni?- co parę dni, czyli nadal kocha Eleanor. Wymierzyłam mu policzek, i wybiegłam, Louis i Zayn za mną.
-Kochasz ją?- zapytałam Louis’a patrząc mu w oczy. One mnie wcześniej zapytał czy nadal kocham Eric’a więc dlaczego ja miałam nie zapytać.
-Nie-patrzył mi w oczy
-Nigdy cię nie zrozumiem.-wyszłam i wsiadłam do samochodu, Louis pobiegł za mną, zablokowałam drzwi i siedziałam patrząc przed siebie. Louis zaczął walić pięściami w szyby. Gdy się odkręciłam zobaczyłam że płaczę, potem wyszła Eleanor, przytuliła Louis’a a on szybko się wyrwał i zaczął na nią krzyczeć uchyliłam szybę aby lepiej słyszeć.
-Po cholerę tu przyjechałaś, prosił cię ktoś. Zawsze musisz się mieszać do nie swoich spraw. Wiesz co ci powiem nas już nie ma. Kocham Izę, rozumiesz?- łzy zaczęły płynąć mu już strumieniem, mi również.
-Co? Jak to? Chyba sobie żartujesz- odrzuciła kosmyk włosów na bok.-To gdzie jest ukryta kamera-obróciła się w Okół siebie na pięcie, szczerząc żeby w uśmiechu.
-Jesteś żałosna, kiedy się w tobie zakochałem, byłaś skromna, nie chciałaś żadnych wywiadów. A teraz czekasz tylko aby ktoś wrzucił ta na neta. Tu nie ma żadnej ukrytej kamery. Przez ten rok bardzo się zmieniłaś, nie poznaję cię. I proszę cię abyś wzięła walizkę, zamówiła taksówkę i zniknęła z mojego życia.
Podszedł do samochodu patrzyłam na niego przez szybę cała zapłakana.
Bycie z nim tak bardzo boli. Ale nadal go kocham…
Odblokowałam drzwi i zaczęłam znów patrzeć przed siebie. Louis szybko otworzył drzwi i mnie przytulił, ja nadal patrzyłam przed siebie.
-Nienawidzę cię- krzyknęła z tyłu Eleanor.
Louis puścił mnie, ja bez słowa wysiadłam z samochodu, trzasnęłam drzwiami i poszłam. Wchodząc do szkoły też chciałam trzasnąć lecz miały blokadę. Na Sali chłopaki śpiewali „One Thing”
Ja usiadłam sobie na ławce i patrzyłam na nich, Zayn patrzył na mnie. Przyszedł Louis, usiadł obok mnie, miał zaczerwienione oczy, od płaczu.
-Przepraszam cię. Nie chciałem ciebie zranić jej też. Myślałem że jak później o tym powiem na spokojnie będzie, lepiej i zrozumie. Ale chyba się pomyliłem powinienem od razu jej powiedzieć że ciebie kocham, a nie ją. Wybacz mi. Głupi jestem że tak powiedziałem.
Nadal milczałam, obiął mnie ramieniem, położyłam głowę na jego ramieniu. Stwierdziłam że nie opłacało się tu przyjeżdżać. Wszystko jest w jak najlepszym porządku, przygotowania trwają i trwały by beze mnie. Patrzyłam przed siebie, Louis pocałował mnie w czoło, podniosłam się. Spojrzałam na niego, niby się uśmiechał.
-Nie potrafię…- urwałam- nie potrafię ci zaufać. Bardzo cię kocham lecz nie potrafię ci zaufać. To nie ma sensu.
-Ma sens, kocham cię. Dlaczego już mi nie ufasz?- spojrzał na mnie słodko, łzy zaczęły spływać mu po policzkach.
-Bycie z…- urwałam nie chciałam mu tego powiedzieć, ale musiałam, opuściłam głowę w dół- z tobą jest dla mnie… zbyt bolesne.- zaczęłam płakać i wtuliłam się w Louis’a.
-Rozumiem cię.
–Może zrobimy sobie przerwę?
-Jeżeli tego chcesz…
-Nie chcę ale to chyba najlepsze wyjście.
-Nadal będę przy tobie. A co z naszymi wakacjami będziemy czekać to następnego roku?- uśmiechną się promiennie aż zachciało mi się żyć.
-No tych wakacji będzie szkoda- próbowałam się uśmiechnąć otarłam łzy.- ale są nadal aktualne?
-Oczywiście. A jak tam nasze dziecko?
-Yyy a Tommy dobrze- uśmiechnęłam się do niego.- Już późno, jedziemy do domu.
- Ta… Mogę u ciebie przenocować?- uśmiechną się lekko
-Jasne- uśmiechnęłam się i pociągnęłam go za rękę.
Powiedzieliśmy chłopakom że my jedziemy i czy oni jadą. Odpowiedzieli że nie. Była 18, powiedzieli że pojadą później do hotelu.
Więc jechaliśmy, tym razem kierowałam ja. Wyjechaliśmy jechaliśmy 2 godziny, przez cały czas się nie odzywaliśmy ja śpiewałam radiowe hity, a kiedy Louis się na mnie patrzył przestawałam i tak kilka razy. W końcu dojechaliśmy, poszliśmy jeszcze na zakupy. Kupiłam masło, chleb i 3 pomidory, a no i 4 butelki mineralki. Louis nie kupił. Zapłaciłam i chciałam wziąć torbę z zakupami. Chciałam mu ją później odebrać, lecz nic z tego, długo jej nie niósł, ponieważ koło mojego domu znajduje się sklep.
Weszliśmy do domu i zrobiliśmy sobie kanapki, poszliśmy do salonu i włączyliśmy telewizor, znaleźliśmy jakiś film i oglądaliśmy. Louis miał problem bo nie za bardzo rozumiał polski, więc włączyłam mu napisy w języku angielskim.
Film skończył się o 22:15. Więc postanowiliśmy pójść spać. Louis powiedział że on będzie spał w salonie na kanapie. Ale po co skoro w mojej sypialni jest drugie łóżko, co prawda małe ale jest. Nie będę musiała przenosić pościeli do salonu.
-No dobra mogę i tu spać
-Nie chcesz tu spać?
-Wiesz że wolałbym spać z tobą- nie opowiedziałam nic tylko spojrzałam na niego- Mogę pierwszy do łazienki- zapytał
Kiwnęłam głową na tak. Ja w tym czasie usiadłam na łóżku, po chwili poszłam poszukać sobie koszuli nocnej. Po 30 minutach z łazienki wyszedł Louis. W samych bokserkach, było bardzo gorąco. Weszłam do łazienki wzięłam prysznic, umyłam żeby i założyłam bardzo cienką białą koszulę nocna, która sięgała mi do kolan. Wyszłam Louis leżał na łóżku nie gasząc światła. Więc zgasiłam światło i położyłam się na swoim łóżku. Blask księżyca rozświetlał sypialnie. Usłyszałam jak Louis przykrywa się kołdrą. Przez cały czas nie mogłam zasnąć leżałam już na prawy i lewym boku, i na brzuchu. Było straznie gorąco.
-Śpisz?- zapytałam cicho.
-Nie-odpowiedział również cicho, przekręcając się w moją stronę. Nasze łóżka stały obok siebie jakieś 100cm przestrzeni między naszymi łóżkami. Ja leżałam nadal na plecach.
W końcu szybko się podniosłam, stanęłam w tym samym czasie stanął Louis. Stalismy naprzeciwko siebie. W blasku księżyca wyglądał na bardzo przystojnego, jeszcze bardziej niż w świetle słońca.
-Ja tylko po wodę, bo bardzo gorąco…- powiedzieliśmy w tym samym momencie.
Louis zaczął mnie całować, był bardzo delikatny, potem zaczął mnie całować po szyi. Wylądowaliśmy w moim łóżku, Louis na mnie całował mnie nadal, ja jeździłam po jego plecach rekami… Zaczęliśmy się kochać, był rozluźniony, delikatny i stanowczy
21.07.2012 o godz. 19:14
Mam dla was prośbę i niespodziankę. Zacznę od niespodzianki, a więc lubicie imaginy? Nie będę przerywała pisania opowiadania, tylko tak dla rozrywki. Wystarczy że napiszesz imię i osobę która ma ci towarzyszyć. Będzie to inwidualny imagin poświęcony tylko dla ciebie i twojej osoby którą wybierzesz. Pisz w komentarzach pod wpisami bądź na prywatną wiadomość.
Teraz prośba żebyście pomogli mi w ocenie. Mi niektóre rozdziału się podobają, lecz wam nie, mi się nie które nie podobają a wam tak. Napiszcie, jakiś komentarz. A wcześniej mi wysyłaliście na prywatne informacje na temat nowo dodanego rozdziału, teraz ich nie dostaje żadnych, zawiodłam was, wiem o tym i bardzo przepraszam, wybaczycie mi?
Tagi: Przepraszam
21.07.2012 o godz. 10:17
No więc pierwsza sprawa:
To jest moje konto na Twitterze
Sprawa druga:
Proszę was piszcie komentarze, tak bardzo mi na nich zależy. Rozdział 20" Znów cię mama wygoniła" Część 2 {ostatnia}
Jest dość długa, i staram się takie pisać, ale proszę zmotywujcie mnie do tego. Bardzo was proszę.
Tagi: Informacja
19.07.2012 o godz. 16:13
Po dwóch godzinach przyjechał Louis.
Nawet nie wiem kiedy, akurat rozmawiałam z moim menadżerem i siedziałam u sąsiadów nad stawem. Gdy weszłam na taras Louis stał tyłem do mnie, udało mi się zauważyć że coś trzyma. Odkręcił się, trzymał tam zwinięty zielony koc.
-Co tam masz?
-Niespodziankę-zaczął powoli odkrywać koc, gdy chciałam zajrzeć spowrotem zakrywał.-Nie zaglądaj bo ci nie pokaże-Uśmiechną się.
Starałam stać nie ruchomo i powstrzymać się aby tam nie zajrzeć, po pięciu minutach droczenia się ze mną, ujrzałam ślicznego rudego kota. Nie wiedziałam co powiedzieć, U mnie w domu kiedyś były koty i to dużo, ale ostatnio nie było żadnego, tylko od sąsiadów taki stary przychodził.
-Podoba się?-zapytał Louis z uśmiechem
-Yyy no eee -nie mogłam nic powiedzieć, zachowałam się jakby mi się oświadczał nie mogąć powiedzieć "Tak"- Tak Bardzo mi się podoba.-wzięłam kotka i poszłam do domu
-Ej a dla mnie jakieś podziękowanie, albo buzi?
-Dziękuje-powiedziałam, a potem dałam buzi kotkowi.
Louis jeszcze coś krzyczał ale nie słyszałam. Postanowiłam go nazwać Tommy. Louis chciałby mieć syna o imieniu Tommy, Tommy Tomlinson, świetnie brzmi. Pokazałam mamie i Eric'owi kota. Gdy im go podawałam przypomniałam sobie że dziś jest premiera mojej płyty w Polsce. I krzyknęłam
-O matko, Louis Louis!!!!!!- krzycząc pobiegłam w stronę drzwi.
-Co się stało, jednak chcesz mi podziękować- uśmiechną się.
-Też, ale później, zbieramy się co ci mówi ta data 12lipca?-Louis spojrzał na mnie a potem zrobił przerażone oczy-No właśnie.
-Jest już 15 więc musimy się śpieszyć mamy 3 godziny.- pocałował mnie w usta i poszedł do środka, jednak za chwilę wrócił-W co mam się ubrać?
Zaczełam się śmiać, wzięłam go za rękę i pociągnęłam do środka. Poszliśmy do mnie do pokoju wybrać jakieś ubrania. Louis założył Garnitur fioletowa koszule i czarny krawt + czarne spodnie oczywiście. Ja założyłam tą sukienkę.Gdy wychodziliśmy do Louis'a zadzwonił Harry, pytając gdzie mieszkam i jeszcze zapytał czy już jedziermy na premierę bo oni już są. Louis powiedział że jedziemy. Zamówiliśmy samochód i pojechaliśmy. Wysiadaliśmy z samochodu wprost na czerwony dywan, obok dywanu stała ochrona, a za bajerkami fotoreporterzy. Dojechaliśmy o 17:45, wtedy wszyscy zaczeli się schodzić. Zobaczyliśmy chłopaków, siedzieli znudzieni na krzesłąch, była też Danielle.
-Ja muszę was przeprosić bo muszę wyitać gości.-powiedziałam gdy już się przywitaliśmy, wszyscy szybko zerwali się z miejsc
-Idziemy z tobą-krzykneli wszyscy
-Mamy dość już tego siedzienia-powiedział Harry
-No to chodźmy-wszyscy poszli za mną do wejścia gdzie już gromadziły się gwizdy. Byli również ludzie z mojej szkoły. Gwiazdy dziwiły się że zespół popularny w Wielkiej Brytanii zechciał przyjechać na premierę pierwszej płyty jakieś tam dziewczyny.
Przyszła moja koleżanka z byłej szkoły którą nie dażyłam zbyt wielką sympatią. Spojrzała na Louis'a i się uśmiechneła do niego, twarz miała pomarańczową od żle dobranego fluidu lub pudru. Louis spojrzała na mnie i wywalił język krzywiąc usta. Uśmiechnełam się z ulgą. Witałam pierwsza gości potem Louis, Harry, Liam, Zayn, Danielle stała obok dalej i się przyglądała. Przyjechał również Eric. Wydawało się że wszyscy, ale jeszcze nie. Jak zawsze moi rodzice na końcu. Było około stu osób. Wszyscy mnie oglądali i prosili abym wypiła z nimi chociaż trochę wina, nie myślałam że aż tak im się spodoba. Louis poprosił mnie do tańca, tańczyliśmy przytuleni, Louis zaczął szeptać mi do ucha
-Chciałbym cię gdzieś wywieść. Ukryć przed całym światem. ale nie wiem jak mógłbym to zrobić, ukryć cię tylko dla siebie, to samolubne, lecz dla mnie miłe, wiem że cię tym nie uszczesliwie. Pogorszę twoje samopoczucie, pamiętam to co było, ale chciałbym zapomnieć.-przestraszyłam się, moje serce biło bardzo szybko, co on on zamierza, kontynuawał-Obudzić się obok ciebie to większa przyjemnąć niż pobudka samemu, w pustum mieszkaniu, pustym pokoju, pustym łóżku. Wiesz ja...ja bardzo cię przepraszam-kropla jego łez popłyneła po moim ramieniu aż spotkała się z materiałem sukienki, i wsiąkła w nią.
-Rozumiem. Ja też nigdy nie mówiłam o uczuciach tak otwarcie i nadal nie mogę, to silniejsze, gadam do siebie w myślach jak bardzo cię kocham, snuje plany na przyszłaość, lecz nie mam odwagi ci o nich powiedzieć-piosenka właśnie się skończyła i zaczeła następna nawet nie zwróciłam uwagi, gdy ktoś przyszedł aby ze mną zatańczyć, rzuciłam tylko krótkie "Później" i tańczyliśmy dalej ja nadal mówiłam- chciałabym ci powiedzieć wszystko. Zebyś mnie wysłuchał, powiedział mi swoje plany. Nie wiem jak to powiedzieć, ale chyba też czuje potrzebę, abyśmy gdzieś uciekli razem, z dala od wszystkiego.
Przytulił mnie mocniej łzy zakręciły mi się w oczach.
-Kocham cię-wyszeptałam
-Ja ciebie też-wyszeptał.
Wszyscy tańczący na parkiecie poszli na poczęstunek, muzyka przestała grać. My przytuleni zatrzymaliśmy się na środku parkietu, Louis pocałował mnie, niestety tylko chwile bo podszedł do nas Eric.
-Przepraszam czy mógłbym z tobą porozmawiać?-zwrócił się do mnie
-Tak-nie chętnie uwalniłam się z obięć Louis'a
-Chciałbym ci coś zaproponowac.
-Co?-spojrzałam na niego zaciekawiona i przestraszona, zawsze miał głupie pomysły.
-Zaśpiewasz ze mną piosenkę?-mówił poważnie patrząc mi w oczy, roześmiałam się byłam pewna że żartuje
-Świetny żart-patrzył na mnie z powagą, spojrzałam na niego dokładnie-ty nie zartujesz? Prawda?
-Nie, nie żartuje. Mówię bardzo poważnie.-nawet przez chwilę się nie uśmiechną
-Ty musisz żartować, udało ci się prawię się nabrałam.-znów zaczełam się lekko śmiać.
-Napewno nie żartuje-zaczął wyciągać coś z kiecheni, to jakaś pogięta kartka-Czytaj
Było tam napisane, że chcę wejść ze mną w kontrakt do produkcji klipu oraz utworu mp3 i cd, o wydanie wspólnej płyty gdzie będziemy śpiewać tylko ja i on. I do obycia kilku koncertów na terenie Polski, Szwecji, Norwegi.
Poszłam do krzesła i przysiadłam
-Dobrze się czujesz?-zapytał gdy usiadłam.
-Tak-odpowiedziałam obojętnie.-Muszę omówić to z Louis'em.
Wię poszłam do niego z otepiałym wzrokiem.
-Co się stało?-odrazu zapytał odsuwając się od stołu z przękąskami.
-Masz.-podałam mu kartkę.
Louis wyglądał na bardzo zainteresowanego, w końcu spojrzał przed siebie a potem na mnie i przemówił
-Tu pisze że nagrania i to wszystko zaczyna się na początku sierpnia, a kończy na poczatku października. Więc do końca tego mięsiąca mamy wakację, chociaż ja nie. Ale ty tak najwyzej pojedziemy na wakacje w zimie.
-Nie poczekaj. Ja odwołam wszystko co mam do zrocienia w tym mięsiący i pojadę z tobą do USA i spędzimy tam wakacje-ciekawe czy mój dom w USA nadal stoi, pomyślałam.-chyba że się nie zgadzasz, nie chcę żeby przez niego popsuło się coś między nami.
-Nie, kochanie-oddał mi kartkę
-Czyli że się nie zgadzasz?
-Zgadzam się na to wszystko!-wykrzyknął lekko poirytowany
-Naprawdę? Ale nie chcę zebyś był smutny, albo coś.
-Kochanie. Nie będę smutny. Kocham cię i chcę żebyś osiągneła cel. Twoje Audi R8 gdzieś na ciebie czeka.
-Tak być może czeka, ale mogę w inny sposób je zdobyć.
-Głuptasku, chcesz je ukraść, prędzej sam ci je kupię zanim pozwolę ci je ukraść.
-Napewno nie, nie ukradnę a ty mi nie kupisz. Nie chcę być przez ciebie sponsorowana, nie chcę drogich prezentów.
-Dlaczego jesteś taka uparta?
-Nie wiem, chyba mam to po tacie-Louis pocałował mnie w nos
-A tam co się dzieje?!-odkręciliśmy się aby zobaczyć się dzieje.
Pobiegliśmy tam, mój tata stał na leżącym i uderzył go w twarz pięścią. Louis go próbował odepchnąć, udało mu się, a mój tata próbował się wyrwać i tym razem przyłożyć Louis'owi. Po chwili przybiegli ochronierze dokładnie dwóch i zabrali pobitego. Mój tata już podpity, jak wszyscy, wciąż trzymany przez Louis'a zaczął mnie wyzywać.
-A co się kurwa patrzysz, zabierz tego swojego kochasia, wynoś się razem z nim. Nie chcę mieć takiej córki, powinni cię zamknąć, co tu jeszcze robisz? Po co tu wszyscy przyszliście? Zobaczeć morderce macie patrzcie-Louis w tym momencie nie wytrzymał, odkręcił mojego ojca i przyłożył mu w policzek z pięści, w tym czasie Eric się wyrażnie skrzywił, też od niego mu się oberwało, mój ojciec wylondował na ziemii. Ja spojrzałam na Louis'a na twarzy miał wypisane "Przepraszam" a ja "Dlaczego to zrobiłeś?". . I tak wiadomo dlaczego, stanął w mojej obronie. Napewno mu podziękuje za to, ale jeszcze nie teraz. Wybiegłam oszołomiona, Louis za mną, natychmiast mnie przeprosił. Moja matka wyszła za nami, ja i Lou staliśmy przytuleni, Louis zaczął płakać, ja również.
-I co dumna jesteś z siebie, po coś ty go tu przywoziła? Zeby narobił nam tyle kłopotów? Eric nigdy by nie uderzył twojego ojca.
-Mamo do cholery-wyrwałam się z uściśku Louis'a-nie jestem już małym dzieckiem rozumierz, wy kłóciliście się zawsze o pieniądze, bo potrzeba na to i na to, jak dostaliście pieniądzę to znów macie do mnie jakieś pretensie? Co ja wam do cholery zrobiłam, jak mnie nie chciałaś to było mnie gdzieś oddać. Tata ciągle gadał "Chcesz coś, zarób sobie" jak do cholery w wieku 12 lat miałam coś zarobić? Może ty odpowiedż?
Moja mama nic nie mówiła, popatrzyła na mnie i weszła do środka.
-Proszę zostaw mnie samą.-zwróciłam się do Louis'a.
-Napewno chcesz zostać sama?-zapytał i złapał mnie za rękę
-Nie, nie wiem może to zły pomysł. Poczekaj chwile.
Poszłam na salę aby ogłosić koniec przyjęcia.
-Przepraszam państwa proszę o uwagę-wszyscy patrzyli na mnie-chciałabym poinformować iż ta impreza zostaje przed wcześnie zakończona z powodu zdarzeń które się tu wydarzyły.
Wyszłam do Louis'a który domyślił się że będę chciała pojechać do domu, lecz tego który miałam w Warszawie. Kiedyś siostra mojej babci sprzedała mi go tak w ratach, ucząc się w Warszawie był potrzebny, spłacałam ją i się udało, ona miała dwoje dzieci lecz oboje już dawno tu nie mieszkali. Później za jej porozumieniem sprzedałam go za bardzo atrakcyjną cenę, i kupiłam mieszkanie w centrum.
Wsiadłam z Louis'em do samochodu. Podałam kierowcy adres i pojechaliśmy, przez cały czas nikt się nie odzywał, tylko mi przypomniały się zdarzenia które wydarzały się wcześniej, kiedy tata wyzywał mnie od równych, najbardziej bolała kiedy twiardził że nic nie potrafię robić, albo że nie potrafię na ciebie zarobić. Łzy popłyneły mi znowu po policzkach, Louis przytulił mnie do siebie, wtuliłam się w niego.
-Wiesz że jutro jest piątek trzynastego?-zapytałam i uświadomiłam sobie o mojej imprezie w szkole, na której muszę być i wszystkiego dopilnować.-Musimy jutro pojechać do moich rodziców, i zabrać rzeczy. Wiesz ja... ja-chciałam poiedzieć że się boję tam jechać, ale i tak musiałam.
-Wiem rozumiem, pojadę z tobą-pocałował mnie w policzek.
Dojechaliśmy, wpisałam kod otwierający drzwi, poszliśmy na piąte piętro, zapukałam do drzwi obok, tam mieszka moja znajoma, która ma moje klucze.
-Hej-udawałam uśmiech-Chciałabym klucze-znów udawany uśmiech
-Hej, co się stało?
-Nic naprawdę nic.-Ela poszła po klucze.
-Proszę.
Zamkneła drzwi, nie chcąc słyszeć moich wyjaśnień widząc jak wyglądam.
Weszliśmy do mojego mieszkania, korytarzyk, na prawo metaliczna kuchnia ze stołem przy ścianie i czterema krzesłami, na lewo salon, na prosto łazienka, od łazienki w lewo moja sypialnia, a na prawo garderoba. Weszłam do kuchni, otworzyłam lodówkę, oczywiście pusta, poszłam do salonu i otworzyłam barek, naszczeście pełny, wziełam jakoś butelkę i przechyliłam ją, wipiłam mniejszą połowę, Louis w tym czasie chodził po mieszkaniu. Nogi się podemną ugieły. Wszedł w tym momencie Louis i podtrzymał mnie, ozyskałam już równowagę. Zarzuciłam jedną rękę mu na szyje iż w drugiej trzymałam butelkę. Przytulając się wyszeptałam mu do ucha.
-Kochaj się ze mną
Spojrzał na mnie z nie dowierzaniem, po czym wyrwał mi butelkę i pociągnął łyk i odstawił ją na malutki stolik stojący obok.
Zaczął mnie całować po szyji, podciągnełam obcisłą sukienkę, on podrzucił mnie i moje uda zatrzymały się na jego biodrach, moje łydki uformowały literę "X". Odchyliłam się aby mógł mnie całować. Louis zaczął mnie nieść do sypialni, położył mnie na łóżku, miał na wpół rozpiętą koszulę. Połóżył mnie po lewej stronie. Moja lewa ręka zwissałą z łóżka, a prawą miałam nad głową. Zapytałam.
-Dlaczego?-tylko spojrzał na mnie-Dlaczego to się musiały przydarzyć właśnie mnie? Po co ja tam jechałam? A tak już wiem miałam tajemniczego gościa-uśmiechnełam się do siebie, przekręciłam się na prawy bok i zaczełam zwijać kołdrę w rulon, i przytuliłam się do kołdry. Nie wiem gdzie był Lou, nagle ktoś mnie dotkną, aż podskoczyłam i sama z siebie zaczełam się śmiać. To był nie kto inny jak Louis.
-Ale ja jestem udana-powiedziałam wtulając się w kołdrę.
-Pamiętasz o czy rozmawialiśmy gdy tańczyliśmy?
-No tak trochę.-odkręciłam się w jego strone, siedział na brzegu łóżka.
-To może byśmy to zrobili, a twój kontrakt z Eric'em? Pojedziesz ze mną w poniedziałem do USA, a potem zaczniesz pracować. Kocham cię nie zależnie czy będziesz ze mną czy na drugim końcu świata, albo w kosmosie. "Kochanie pozwól mi odkryć wszystkie twoje sekrety. Tylko wpuść mnie i pozwól udowadnić, że ich dochowam. Blisko mojego serca. Skocz na głęboką wodę Tylko wpuść mnie i daj mi pokazać co mam na myśl".-Louis zaczął śpiewać fragment piosenki Another world swoją solówkę więc i ja mu odpowiedziałam słowani z tej piosenki
-"Wiesz że zabiorę cię do innego świata"?
-"Będę cię pocieszać, nigdy nie przestane"
Louis pocałował mnie i poszedł chyba do łazienki, ja nie pamiętam jak wrócił poszłam spać.



----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Przepraszam że tak długo. To piosenka Another World
19.07.2012 o godz. 10:23
Przepraszam ale dziś również nic nie dodam
Tagi: Przepraszam
15.07.2012 o godz. 17:44
we-are-one-direction-1d
I love...One Direction
O mnie: Nazywam się Iza. Mieszkam na wsi. Będę pisała Opowiadnie o One Direction, wsumie to już piszę;) Mam 21 rozdział ale on jest pisany od 15 bo są dwa streszczenia;)
statystyki